Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2024

Sport czyli coś lepszego od niczego

Obraz
  Piątek 29 marca             Wybiegłem dzisiaj około 9:30. Dzisiaj jest dzień zwany „Wielkim postem”. Zamierzam dzisiaj jeszcze raz pobiegnąć na Rzeniszów, ale tym razem tam dobiegnąć. Ostatnim razem mi się to nie udało. Pogoda jest fantastycznie słoneczna, wieje lekki zimny wiatr. Zmęczyłem się, odstępy od biegania sprawiają, że nawet niezbyt długie biegi mogą być dla nas męczące. Taki właśnie jest on dla mnie dzisiaj. Droga jest prosta dlatego nie muszę nic kombinować i łatwo jest wrócić z powrotem. Miałem dzisiaj nie biegnąć, ale uznałem, że za długie przerwy od biegania to nic dobrego. Nic mi nie jest, czuje się dobrze, więc gdybym dzisiaj nie pobiegł, uznałbym to bardziej za lenistwo niż kolejną przerwę. Dobiegłem około 10. Bieg był krótki, ale za to intensywny. Bieg nie przyniósł żadnych większych wrażeń, ale właśnie o to chodzi, żeby go przebiec- reszta to dodatek. Wieje dosyć mocny wiatr, próbuje do biegu dodać sprin...

Powroty cieszą

Obraz
Niedziela 24 marca. Dzisiaj biegałem po Cynkowie. Wybiegłem około godziny 14:40. Piętnaście minut później dobiegłem do pobliskiego przystanku. Zauważyłem, że w pobliżu wykorzystałem większość tras, które mogłem odwiedzić. Biegnę więc dzisiaj tą drogą, którą robię to najczęściej. Po ostatnim biegu, gdzie pobiłem swój własny osobisty rekord kilometrów, potrzebowałem, aż tygodnia, żeby zregenerować organizm. Nie żałuję swojej decyzji. Dzisiaj wracam biegnąc tą drogą, wędruje najczęściej. Mój organizm już się się zregenerował i czuje się dobrze. Po ostatnim wymęczającym biegu doceniłem samo bieganie, a nie to gdzie biegnę. Zatrzymuje się na kolejnym przystanku. Obecnie sprawiam, że bieganie staje się dla mnie przyjemnością, bez próby przebycia wielu kilometrów lub w szybkim tempie konkretnego odcinka.  Dzisiaj jestem ja i droga, najprostsza, którą już widzieliście je we wcześniejszyc h postach, a jak nie to zobaczycie ją w tym. Niczego nie chce udowadniać, chce biegnąć i cieszyć się ...

Gdzie ja mam biegnąć i dlaczego tam ?

Obraz
       Dzisiaj jest wtorek 19 marca. Wybiegłem około 10, zastanawiałem się gdzie ostatnio porzuciłem plan dobiegnięcia do jakiegoś miejsca. Doszedłem do wniosku, że nie dobiegłem na Koziegłowy. Dzisiaj spróbuję ten błąd naprawić. Podejmuję tą próbę, ponieważ ostatnio myślałem, że mogę pobiegnąć dalej, a tego nie zrobiłem. Przecież o to w tym chodzi, by biegnąć tam gdzie się czuję. U mnie jest to dalej lub gdzie indziej. Pomyśleć, że rano nawet mi się nie chciało ubrać. Może to co robię, nie ma dla innych sensu, ale dla mnie ma. Sens biegania musicie sobie znaleźć sobie sami, nic tak nie potrafimy jak obrzydzać sobie życia. Biegnę daleko od tego.             Dotarłem do Wojsławic. Ostatnio biegnąc tą drogą na Wojsławice zawróciłem, teraz nie zamierzam tego robić. Jestem na ulicy widokowej i przyznam, ładne są tu widoki. Wyłania się też słońce. Dotarłem do Koziegłów na rynek. W Koziegłowach płynie potok „Boży sto...

Z dzikiem źle, bez dzika jeszcze gorzej

Obraz
     Wybiegłem dzisiaj około godziny 10:15. Wczoraj bardzo szybko wróciłem, dlaczego liczę to sobie jako dzień przerwy. Dzisiaj już mogę biegać. Noga mnie nadal pobolewa, ale ten ból jest nieporównywalnie mniejszy. Popełniłem mały błąd, nie zrobiłem rozgrzewki przed treningiem, robię ją teraz. Wybieram się kolejny raz do lasu, powoli nawet myślę, że staje się takim człowiekiem lasu:).  Pogoda jest świetna lekki wiatr, słońce, nic tylko biegać, spacerować, maszerować, jeździć na rowerze czy co tam chcecie. Z radości, że noga mnie nie boli nie zastanawiałem się zbyt długo gdzie pobiegnę. Myślałem byle przed siebie, byle w lewo, byle w prawo, byle biegnąć. Aura jesieni tworzy klimat lasu. Droga wygląda magicznie. Jestem w tym lesie prowadzącym na Zendek, o którym już wspominałem, ale znowu w jego innej części. Widziałem dzika, więc dosyć szybko wycofałem się do głównej drogi. Nie zdążyłem zrobić mu zdjęcia, ale sami rozumiecie, nie chciałem mu przeszkadzać. W każdym r...

Mój najkrótszy bieg i tekst

Obraz
     Wybiegłem około godziny 10:30. Po przebiegnięciu kilometra, może dwóch poczułem ogromny ból w nodze, musiałem zawrócić. Przyznam się szczerze, że zdarzyło mi się to po raz pierwszy odkąd biegam. Około godziny 10:50 byłem już w domu. Ból nogi jest duży kiedy zaczynam biegnąć, gdy chodzę nic się nie dzieje. Być może to chwilowe, w każdym razie muszę poczekać i zobaczyć co dalej. Czy przestanie mnie boleć, czy będę musiał jakoś interweniować. Bieganie dzisiaj już sobie odpuszczę. Nie ma co ryzykować. Biegnąć w jeden dzień żeby przez to nie móc najprawdopodobniej biegnąć w kolejne mija się z celem. Dlatego najlepiej jest poczekać i zobaczyć do jutra jak się rozwinie sytuacja. Najważniejsze jest to, że nie ma się co załamywać, ból można przeczekać jeden dzień, a jeśli nie, zawsze można odwiedzić lekarza. Najważniejsze jest to zrozumienie, że bez dobrego samopoczucia i zdrowia nie pobiegamy zbyt długo. W takiej sytuacji lepiej dmuchać na zimne. Będę teraz odpoczywał, z...

Ta sama droga inne ścieżki

Obraz
       Dzisiaj wybiegłem około godziny 8:50. Bieganie tymi samymi drogami jest częścią naszego życia. Mówię o tym, żeby zmieniać ścieżki, ale wiem, że czasami biegamy tą samą drogą i nic w tym złego. Ważne, żeby zrozumieć, że ma to być indywidualna decyzja, dopasowana do nas samych. Dzisiaj jest już cieplej, wieje lekki wiatr, pogoda jest bardziej słoneczna. Myślę, że bieganie stało się już integralną częścią mojego życia. Dzisiaj zrezygnowałem z przebieżek. [1] Staram się po prostu pędzić przed siebie i podziwiać widoki. W tle możemy usłyszeć odgłosy ptaków. Biegnie się bardzo przyjemnie, na nowo odkrywam las o którym już wcześniej pisałem. Las prowadzący na Zendek. Dzisiaj też tam biegnę, ale trochę inną ścieżką. Podążając w głąb lasu możemy zobaczyć pagórki. Tym razem starałem się obejść ten las z kilku stron, nie biegnąc tylko główną drogą. Las wygląda pięknie i jest dosyć obszerny. Właściwie jego monumentalność mnie poraża. Uczę się tym lasem biegać skrótami,...

Przeszkody

Obraz
       Wyszedłem pobiegać o godzinie 11:15, pogoda jest paskudna. Dzisiaj mamy wtorek 12 marca.  Na dworze jest zimno.  Dzisiaj pomyślałem o tym, że oprócz wybierania różnych dróg, warto poprawiać w sobie niedoskonałości, o ile to oczywiście możliwe. Z racji tego, że mam schorzenie, które nazywa się porażenie splotu barkowego prawej ręki, staram się ją też ćwiczyć. Dzisiaj np. biegnę z butelką wody, trzymając ją w prawej ręce.  Jest to cholernie ciężkie, ale uważam, że z przerwami da się to zrobić. Dzisiaj biegnę też fragmentami dróg, gdzie już byłem, ale zdjęcia są zrobione w innych momentach.       Myślę, że bieganie i pisanie o tym bloga to coś w co chce wejść na 100 procent. Nie wiem czy mi się uda, ale spróbuję. Co innego nam pozostaje niż próbować? Czy żałować, że się nie próbowało? Wszystko to perspektywa. Największym problemem jest to, że ręka mi się szybko poci i butelka się wyślizguję.  Jest to tylko mała, powtarzając...