Przeszkody
Wyszedłem pobiegać o godzinie 11:15, pogoda jest paskudna. Dzisiaj mamy wtorek 12 marca. Na dworze jest zimno. Dzisiaj pomyślałem o tym, że oprócz wybierania różnych dróg, warto poprawiać w sobie niedoskonałości, o ile to oczywiście możliwe. Z racji tego, że mam schorzenie, które nazywa się porażenie splotu barkowego prawej ręki, staram się ją też ćwiczyć. Dzisiaj np. biegnę z butelką wody, trzymając ją w prawej ręce. Jest to cholernie ciężkie, ale uważam, że z przerwami da się to zrobić. Dzisiaj biegnę też fragmentami dróg, gdzie już byłem, ale zdjęcia są zrobione w innych momentach.
Myślę, że bieganie i pisanie o tym bloga to coś w co chce wejść na 100 procent. Nie wiem czy mi się uda, ale spróbuję. Co innego nam pozostaje niż próbować? Czy żałować, że się nie próbowało? Wszystko to perspektywa. Największym problemem jest to, że ręka mi się szybko poci i butelka się wyślizguję. Jest to tylko mała, powtarzająca się przeszkoda w drodze do celu. Trzymając ją w prawej ręce strasznie się męczę. To cholernie irytujące, ale myślę, że warto. Butelka wypadła mi kolejny raz, biegnę dalej. Znowu wypadła mi butelka, bardzo szybko poci mi się ręka. Upijam trochę , bo ta butelka jest strasznie ciężka, a nie dlatego, że chce mi się pić, grubo!! Zacząłem spacerować, oglądam okolicę. Całkiem tu ładnie, ćwierkają ptaszki, jest miło. Po co właściwie o tym piszę? Po to, żeby powiedzieć wam, że istotne jest stawianie sobie wyzwań, przełamywanie barier. Poza tym pogoda na dworze jest paskudna, ale nie wieje, czyli jest fajnie. Według mojego mniemania- oczywiście.
Co ciekawe,
znalazłem nową ścieżkę. Butelka z wodą upada mi kolejny raz. Ścieżka się
ciągnie dalej, a mi ręka odpada. Nieopodal widać jak strumykiem płynie woda, w
jej środku jest chyba piasek. Nie czuję już ręki, zdrętwiała mi. Od czasu do
czasu, podtrzymuje sobie wodę drugą ręką. Przyszedł mi do głowy głupi pomysł,
żeby przeskoczyć tą wodę, strumyk i tak zrobiłem. Wszedłem w jakiś las, nie
wiem jaki. Są tu jakieś grzęzawiska czy coś w tym rodzaju. Muszę się wrócić bo
chyba się zgubiłem- nie polecam. Odnalazłem po jakimś czasie domy i rzekę.
Podstawowym elementem gdy się zgubimy, powinno być zachowanie spokoju, brak
paniki na tyle na ile to możliwe. Ta wyprawa jak dotychczas, przysporzyła mi
dużo adrenaliny. Są budynki mieszkalne, to znaczy, że jest człowiek, a to z
kolei znaczy, że dobrze idziemy. Udało mi się odnaleźć drogę, wróciłem do
cywilizacji. Wracam do domu, by the way, nie potrafię zawiązać buta. Wróciłem o
12:37.
Wnioski są takie, że nowa droga to nowy cel i warto je wybierać i dążyć do nich. Każdy w końcu i tak ma własne ścieżki. Wiem, że łatwo się pisze, kiedy droga jest prosta. Prawda jest jednak taka, że obie coś znaczą i te prostsze i te trudniejsze. Ważne jednak jest jakie nadajemy im znaczenie, co osobiście dla nas znaczą. Dla mnie bieganie to podróż ku wolności, im dalej, tym lepiej. Nowe miejsce staje się nowym życiem, nową przygodą. Tym właśnie staje się dla mnie ten sport.
Dzisiaj przyszło mi na myśl, że to jedyna taka dyscyplina sportowa,
którą można uprawiać, nie mając dużej ilości gotówki. Wiem, że to nic
odkrywczego. Jednak jakby się nad tym zastanowić to potrzebne nam są buty do
biegania, ważne, żeby były wygodne. Moje poprzednie się rozwaliły, dostałem
nowe na „Dzień Chłopaka”. W internecie na pewno znajdziemy jakieś tanie buty.
Buty, dresy czy jakikolwiek strój sportowy i jeśli zdrowie nam dopisuje to
wystarczy zrobić te pierwsze kilkaset kroków:). Jednak jak z wszystkim trzeba zacząć i się
nie poddawać. Uważam, że dzięki pozytywnemu podejściu i szukaniu w sporcie tego
czego nie możemy odnaleźć innych czynnościach czyli np. radości, spełnieniu,
wypełnianiu w sposób pozytywny wolnego czasu możemy zdziałać cuda. Trzeba
jednak polubić i poczuć tą wolność. Można to zrobić zmieniając ścieżki lub
biegnąc dalej. W taki oto sposób można to bieganie nie tylko znosić, ale też je
polubić. Bez tego będzie to dla nas tylko udręką, a tego przecież nie chcemy.
Trzymajcie się. Cześć.











Komentarze
Prześlij komentarz