Zwyczajny świat

   7 marca, biegnę na Winowno, a potem wokół zwiedzając kilka innych wsi. To około 10-12 kilometrów biorąc pod uwagę drogę powrotną. Wybiegłem około 15:10, mam dzisiaj dużo sił. Pogoda jest wietrzna, ale czasami nawet gdy bieganie nie jest najlepszym pomysłem coś ciągnie nas do przodu. Tak właśnie dzisiaj jest ze mną, chociaż rozum mówił, że jest zimno, a możliwe, że będzie padać, najlepiej by było odpuścić. Serce mówiło : a co tam. Biegnij. Tak właśnie zrobiłem.

Dzisiaj mam ochotę zrobić sprint, potem odpoczynek, potem biegnąc w różnym tempie przez całą drogę np. trochę truchtem, trochę biegnąc. Jest bardzo zimno, nade mną czarne chmury. Trzeba przyspieszyć bieg, żeby zdążyć przed deszczem. Biegnę ścigam się sam ze sobą. Po raz pierwszy odkąd zacząłem pisać ten blog złapała mnie kolka. Przyznam, że się nie spodziewałem. Idę powoli i czekam, aż będę mógł znowu ruszyć. Biegnę, nie zatrzymuję się na zbyt długo. Przed bieganiem zjadłem dzisiaj sporo jedzenia, jest mi trochę niedobrze. Trzeba uważać na takie rzeczy.

Robię więcej przerw niż zwykle, ponieważ czuję taką potrzebę. Wracam już do domu. Wróciłem o 16:12. Na dworze było bardzo zimno, ale dało się wytrzymać. Można od czasu do czasu pobiegać w takie zimne dni, ale istotne wtedy jest to, żeby po podjęciu takiej decyzji bardzo ciepło się ubrać. Biegałem około godziny i muszę przyznać, że trochę do tego biegania w ciągu dnia się przyzwyczaiłem. Kolejny raz zmieniłem drogę z czego tym bardziej jestem zadowolony, ponieważ jeszcze rano myślałem, że tu w pobliżu skończyły mi się drogi. Udało mi się na szczęście znaleźć nową. Cieszy mnie ta nowa ścieżka, szkoda, że tak szybko minęła. Myślę, że na takie drogi, z którymi wiążemy dobre wspomnienia warto zawsze wracać. Co wy o tym myślicie?








Źródło zdjęcia: własne 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

SATYSFAKCJA

Na koniec początku

Rutynowy sport