Na koniec początku

     Wybiegłem dzisiaj o 17:03. Jest 24 kwietnia. Przebiegłem dzisiaj odcinek drogi przez Cynków. Na dworze jest zimno i lekko kropi. Nie mam już więcej pomysłu na teksty, dlatego pomyślałem, że dzisiaj z tym tekstem zawieszę na jakiś czas mój blog. Zaczynam za niedługo staż i nie wiem ile czasu, chęci i pomysłów będę miał, żeby dalej to ciągnąć.

Biegałem niewiele ponad pół godziny. Wróciłem do domu o godzinie 17:39. Według mnie pogoda nie sprzyjałaby jakiemuś dłuższemu dystansowi.

Następnie zastanawiałem się po co pisałem tego bloga. Pierwszą myślą było to, że dopisze sobie to do cv, drugą, że będę sławnym "Blogerem" i będę na tym zarabiał, a trzecią bo lepiej robić to niż nic. Wszystkie moje przygody starałem się opisywać z jak największą dokładnością i szczerością. Dla mnie liczy się droga i jej ciągłość. Nie mam problemem z jej powtarzalnością, dlatego niektóre zdjęcia z różnych tekstów mogą być podobne chociaż robiłem je w innych dniach.

Najistotniejszą sprawą było dla mnie nie wymuszone, wręcz przypadkowe dotarcie do różnych osób, który mają różne poglądy jeśli chodzi o podejście do biegania jak i do sportu. Przekonanie ich swoją postawą i argumentami, że jest to ciekawa idea spędzania czasu, której warto poświęcić uwagę. Myśl jest początkiem, działanie środkiem efekt końcem. Myślę, że nadal jestem w działaniu i do efektów jeszcze powrócę, ale w bardziej efektywny i uporządkowany sposób. Cieszy mnie, że mogłem pisać o swoich rozważaniach i uczuciach towarzyszących mi przy bieganiu. Mam nadzieję, że do projektu jeszcze powrócę, a czytający ten blog otrzymali i będą nadal otrzymywać odpowiednią dawkę motywacji do postawienia następnych kroków. Trzymajcie się. Do następnego biegania!



Źródło zdjęcia własne

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

SATYSFAKCJA

Rutynowy sport