Ucieczka od smutku
To był naprawdę trudny biego-chód, nie wiem jak to inaczej nazwać. Miałem nic nie pisać, zrobić sobie dzień przerwy, ale pobiegłem nową drogą. Trochę spacerowałem, trochę biegałem, eksplorowałem teren. Dzisiaj biegłem i odpoczywałem w biegu, chłonąłem przestrzeń. Od czasu do czasu przeszkadzały uroki wsi dotyczące zapachu powietrza, na szczęście rekompensował to widok. Zastanawiałem się co jest ważniejsze regularność czy wybieranie nowych dróg, a może sposób biegania, a może jeszcze coś innego. Zrozumiałem, że nic nie zastąpi indywidualnego sposobu podczas naszego biegu, chodu. Wyciągania z tego tych przestrzeni, które my chcemy, reszta jest efektem ubocznym przebytej drogi tzn. indywidualnym odczuciem biegającego.
W moim przypadku jest to wolność. Biegam ile chce, kiedy chce, piszę o tym kiedy chce i gdzie chce, piszę prawdę bo chce. Dzisiaj przyznam się, że bardziej truchtałem lub spacerowałem momentami niż biegłem, ale tego chciałem. Dzisiaj nie liczyłem czasu ani kilometrów, których przebiegłem. To bieganie ma w sobie urok, nie wiem ile przebiegłem, jak długo, ale czuje się dobrze. O to właśnie w tym chodzi, żeby w ogóle to robić, dla siebie, nie dla czasu czy kilometrów. Znajdować takie dni.
Źródło zdjęć: własne


Komentarze
Prześlij komentarz