Nowe miejsce inny bieg

 

Nowe miejsce inny bieg

Wyszedłem na dwór jest godzina 9:00. Na zewnątrz jest okropnie zimno i wieje wiatr. Kiedy biegłem przez głowę przelatywało mi wiele negatywnych myśli. Czym się ratowałem? Powtarzaniem sobie, że nie jestem skończony i dam sobie radę. Dzisiaj zmieniłem drogę. Przy drodze na szczęście jest chodnik. W dalszej części go nie ma, ale i tak biega się w miarę bezpiecznie. Ruch jest znikomy. Jestem zmęczony, trochę boli mnie noga.

Powierzchnia po której dzisiaj biegam to asfalt. Atutem jest to, że teraz na jednej z jej części jest znikomy ruch, a wokół mnie rozciągają się pola, gdzieniegdzie stoi kilka domów. Wieje zmiennie zimny- raz lekki raz mocny wiatr. Warto brać, ze sobą jakąś osłonę na twarz, żeby chronić się przed zimnem czy słońcem. Ja dzisiaj takiej nie miałem. Człowiek uczy się na błędach, lepiej jak uczy się na cudzych, albo potrafi myśleć 3 kroki do przodu czy do tyłu. Ja taki rozważny nie jestem, korzystam z doświadczenia jakie daje mi życie.  

Pierwszy raz biegnę pod górę, to okropne. Paradoksalnie największym urokiem tej trasy jest to, że większość odbywa się pod górę. Tak jeszcze nie biegałem. Zatrzymuje się. Po krótkiej przerwie na pobliskim przystanku ruszyłem dalej. Jestem okropnie zmęczony, biegnę już prosto do domu. Podświadomość podczas biegania i dużego zmęczenia przywołuje różne wspomnienia, warto żeby stały się one naszym paliwem do dalszego przemierzania wytyczonej ścieżki. Jest godzina 10:07 wróciłem, jestem zmęczony i zziębnięty. Dzisiaj po raz pierwszy czuję taką satysfakcję z treningu, która jest większa od bólu. Zajęło mi to 8 dni.

To co mi się podoba, to to, że nie popadłem w rutynę, jeśli chodzi o miejsce. Chociaż muszę, przyznać się szczerze, że na jutro nie mam żadnego nowego pomysłu. W jakim innym miejscu mógłbym pobiegać, biorąc pod uwagę, żeby nie wiązało się to z kosztami? Zobaczymy. Staram się uczynić, żeby mój nowy dzień, był nowym miejscem czy mi się to uda. Zobaczymy.




Źródło zdjęcia: własne

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

SATYSFAKCJA

Rutynowy sport

Powroty cieszą