Biegnę przez swoje pole

 Dzisiaj-28 lutego. 

Zaczynam bieg o 11:30, zastanawiam się gdzie by tu pobiegnąć, żeby zmienić trasę. Potrzebowałem nowego miejsca, przestrzeni, która by mnie zmotywowała. Zdecydowałem się przebiegnąć przez własne pole. Pogoda jest marna, temperatura niska, a teren nierówny i mokry, ale zawsze to nowe miejsce. To tyle z pozytywnych rzeczy:). Na telefonie wyświetla mi się godzina 11:43, przede mną duża część pola w której rządzi woda. Niedaleko za moim polem znajduje się mały las. Nigdy tu nie byłem chociaż mieszkam tu 26 lat. 

    Nowa trasa to zawsze nowe emocje. Przebiegłem przez ten teren mam całe mokre buty, ale warto było. Boli mnie kolano, ale jest zbyt ciekawie i ekscytująco, żeby na nie narzekać. 

Dzisiaj postanowiłem też, że niektóre fragmenty przebiegnę sprintem. Okropnie jestem zdyszany, a przede mną jeszcze długa droga. Takie bieganie jest zabójcze nawet w krótkich odcinkach. Jestem wykończony, poza tym jest to dla mnie ciekawy eksperyment. 

Sprint jest niesamowitą przygodą, którą warto spróbować. Robiąc krótkie przerwy można tak wytrzymać biegnąc dłuższy czas. Po takim biegu ma się poczucie naprawdę solidnego treningu. Pierwszy raz próbowałem tak szybko i osobiście polecam. 

Niesamowity jest ten bieg! Jeszcze 1/5 drogi przede mną, a ja dreptam bo już nie mogę. Opadłem z sił. Po raz pierwszy czuje takie satysfakcjonujące zmęczenie, jestem cały przemoczony. Wróciłem około 13. Myślę, że po bardzo intensywnym treningu dobrze jest jest jak najszybciej się przebrać, a potem kiedy się ochłonie u mnie to trwało kilkanaście minut- wziąć prysznic. Większość dróg, które dzisiaj zwiedziłem to polne drogi i lasy.  

Myślę, że równie dobrze działa to na nasz organizm, nawet gdy taki bieg jest nie wymuszony. Polecam sposób zmieniania trybów biegania tzn. sposób gdzie raz biegamy szybko a raz wolno. Możemy zobaczyć w jakiej jesteśmy formie jeśli chodzi o wydolność. Ja jestem na razie w takiej, w której sapanie, powoli zamienia się w dyszenie. 

Zimne powietrze mnie dzisiaj nie zatrzymało i jestem zadowolony z tego, że przebiegłem te odcinki w różnym tempie. Starałem się stawiać kroki mocno i pewnie. Po tygodniu biegania, mogę powiedzieć, że to aktywność, którą uwielbiam. Najbardziej pozytywnymi akcentami tego sportu jest możliwość uprawiania go w różnych warunkach przyrodniczych, pogodowych jak i eksploracja nowych miejsc. Dzięki temu, że nie wpadłem w rutynę i potrafię to robić, jestem tym zafascynowany. 

Bieganie staję się tą różnorodnością, której szukałem. Mam nadzieję, że dla was też tym się stanie. Z pozytywów co, jeszcze mógłbym wymienić? Szczekające na mnie psy. Chyba nie lubią biegaczy, a może nie warto wsadzać wszystkich do jednego wora. Ta gra słów była przypadkowa:) 



Źródło zdjęcia: własne


 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

SATYSFAKCJA

Rutynowy sport

Powroty cieszą