Bieganie z wyrzutami sumienia to bieganie pewne
Bieganie w dniu kiedy ma się wyrzuty sumienia do samego siebie jest jednym z najlepszych dni na bieganie i zmianę chociaż na chwilę otoczenia. Dawno mi się tak dobrze nie biegało, jakbym uciekał przed wszystkim co złe w tym dniu. Biegam około godziny 15, jest pochmurnie i chyba będzie padać, ale zawrócić teraz? To nie wchodzi w grę.
Mam poczucie jakby przez głowę przebiegało mi tysiąc myśli. Mimo zmęczenia staram się dostrzec, nie tylko to co znajduje się przede mną, ale też to co jest za mną i obok mnie. Przypominają mi się czasy kiedy byłem spłukany całkiem do zera. Kasa wyrzucona w błoto na rzeczy, które mnie nie cieszyły. Wyrzuty sumienia sprawiają, że chcesz biegnąć dalej i dalej, aż opadniesz z sił. Myślę, że czasami dobrze wydłużyć trasę, zmienić ścieżkę, ale nie warto się wykańczać. Dzień i tak minie czy byśmy tego chcieli czy nie. Zapomniałem się przed biegiem porozciągać, wy nie zapominajcie.
PS wadą wiejskiego powietrza od czasu do czasu podczas takich biegów jest lekki smrodzik, ale warto biegać na wsi i ogólnie wśród natury, jeśli macie takie możliwości. Pamiętajmy, że bieganie to oprócz tych pozytywnych rzeczy też zakwasy, ból, obtarcia, dlatego nie przesadzajmy na początku. Na bicie rekordów przyjdzie czas.
W czasie biegu na zewnątrz gdy biegniemy dłuższy dystans,
warto robić przerwy. Gdy poczujemy, że coś nas boli-zatrzymajmy się i sprawdźmy
co się stało. Nie udawajmy herosów. Ja dzisiaj dobiegłem do celu, który sobie
wyznaczyłem. Dla mnie osobiście nie ma bardziej pokrzepiającego stwierdzenia.
Jestem przemarznięty i dosyć zmęczony. Biegałem od 15. Jest za piętnaście
czwarta, jestem wykończony, głównie psychicznie. Podczas biegu często dużo
rozmyślam, uważam, że to dobry moment, żeby się od tych myśli, które nas
przygnębiają-uwolnić. Wracam około 15:45. Jeśli chodzi o rezultaty z biegania
takie jak poprawa sylwetki-przyjdą z czasem. Najważniejsze to mieć motywację,
cel i satysfakcję z treningu. Dzisiaj odczuwam dość duży ból mięśni, jednak
ból, zakwasy w pierwszych dniach czy tygodniu treningu zawsze mnie dopadają. Na
szczęście u mnie to mija właśnie po około 7 dniach. Nie zapominajcie, po najciemniejszym dniu zawsze przychodzi światło. Do następnego biegu. Cześć.
Źródło zdjęcia: https://unsplash.com/photos/man-lying-on-black-concrete-top-road-near-green-leafed-plants-1akqr5QBNTw

Komentarze
Prześlij komentarz